No właśnie, też zaczynacie powoli odczuwać smutek związany z końcem serii Mass Effecet 3? Ja pomimo tego, że do gry jeszcze trochę pozostało, zaczynam odczuwać smutek, że to już koniec przygód komandora.
Postać Sheparda jest wyjątkowo barwna (rym nie zamierzony). Pierwszy kontakt z grą Mass Effect, zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Skusił mnie tytuł na pudełku: najlepsza gra RPG roku. Biorąc pod uwagę klasyczne definicje Role Playing Game, przygodom Sheparda trochę brakowało do takiej klasycznej rozgrywki. Wciśnięte podstawowe mechanizmy, wzięte z tej kategorii gier nie przykrył liniowej fabuły z mały dewiacjami i questami pobocznymi. Pomimo to, fabuła gry wciągnęła mnie niesamowicie, do tego stopnia, że grę bez kozery można było nazwać fabularną.
Informacja o tym wydaniu gry jako trylogii ucieszyła mnie niezmiernie. Informacja o dacie premiery o Mass Effect 3 już nie, bo uświadomiłem sobie, jak czas szybko zapiepsza. Jeszcze dzisiaj pamiętam jak przechodziłem drugą edycje zupełnie pochłonięty do tego stopnia, że moja praca magisterska musiała odczekać kolejny miesiąc.
Dobra czas kończyć to użalanie. Trzeba jednak się cieszyć, że Fabuła Mass Effect 3, rozwiąże raz na zawsze kwestie Żniwiarzy, bo ile można z tymi typami walczyć? Ile czasu mają oni zagrażać galaktyce? Shepard zdąży…chociaż nie wiadomo jaki będzie koniec tej historii, fabuła do tej pory bała dość zaskakująca i twórcą nie brakowało wyobraźni. Kto wie może tym razem Shepard nie zdąży.